Pierwsze kroki w Wiedniu

Mija dokładnie rok odkąd mieszkam w Wiedniu. Za ten czas zdążyłam się trochę nauczyć o kulturze Austrii , a także o sobie. Moja asymilacja i to, jak się czuję z dala od domu, wygląda tak.

Początki

Tragedia. Czułam, że tutaj nie należę. Podobało mi się, owszem, jak smok, ale nie umiałam się w sobie przemóc, by poczuć, że mam pełne prawo do tego państwa. W końcu jesteśmy w Unii Europejskiej, świecie bez granic, więc jedyne co mnie różni od Austriaków, to obywatelstwo, ale nie prawa. Teraz już to kapuję, choć i tak czasem zapominam. Chyba musi minąć wiele lat, by stało się to czymś naturalnym.

kr1

Miłość

To właśnie dla niej tutaj zawędrowałam. Cały czas wydawało mi się, że muszę poznać mojego J. jako Austriaka. Teraz już wiem, że w każdym kraju są różni ludzie i nie ma to nic wspólnego z pochodzeniem. Trzeba być naprawdę twardzielem, by wyjechać za granicę, nie mając tam nikogo. Moja miłość daję mi niesamowicie dużo wsparcia i dzięki temu pokochałam mój drugi dom tutaj.

kr3

Wreszcie z dala od domu

Prawo jest takie. Wyjeżdża się w młodym wieku, to jest za wcześnie by rozstać się z domem- tęsknota. Wyjedzie się w późniejszym wieku, to jest za późno, by oderwać się od dotychczasowego życia i przyzwyczaić na nowo- taka sama tęsknota. Złotym środkiem jest przeżyć pierwsze kilka tygodni, znaleźć znajomych, mieć hobby, studia lub pracę. U mnie było podobnie. Już przyjęłam to do siebie, że  nie mogę być na zawołanie w domu. Jednak nadal wzbudza to we mnie emocje, do tego stopnia, że nienawidzę żegnać się z bliskimi i wyjeżdżać. Jestem przekonana, że kto wyjechał chociaż raz do pracy za granicę na dłuższy okres czasu, wie, że ta samotność jest potworną przeszkodą, by zostać na dłużej.

Uczelnia

Dziwnie było stanąć w AKH-  Szpitalu Klinicznym w Wiedniu, gdzie mam zajęcia. Przez tyle miesięcy śniłam, że pewnego dnia wstanę o 8.00, zjem śniadanie, spakuję fartuch i pójdę tam na seminaria. Do dzisiaj mam dreszcze, że się udało. I chociaż czasem przeklinam uczelnie, to doceniam, że mogę tutaj być. A czemu przeklinam? Teraz już mniej, ale na początku zupełnie nie rozumiałam wykładowców. Każdy mówi w swoim dialekcie, w zależności od Bundeslandu, z którego pochodzi. Dla Austriaków mówić w języku niemieckim to tak jakbyśmy my musieli nagle używać literackiego słownictwa.

Jedzenie

Nie lubię do dzisiaj jednego. W restauracji do kotleta otrzyma się ziemniaki i konfiturę żurawinową, frytki, lub ewentualnie sałatkę ziemniaczaną. Ale gdzie jakaś prawdziwa, świeża sałatka?  W Polsce jest jak należy: mięso, ziemniak i surówka. Dlatego nigdy nie zamawiam Weiner Schnitzel, bo już wiem, co mnie czeka. W ogóle jedzenie i przyzwyczajenia są inne, ale o tym kiedyś jeszcze napiszę.

Naschmarkt

5 comments on “Pierwsze kroki w Wiedniu

  1. To zawsze coś nowego, ja na pewno tesknilabym za polskim jedzeniem…podziwiam Cię, jest to nie lada odwaga zamieszkać w obcym państwie. Ale masz za to przy sobie miłość swojego życia!:*

  2. gratulacje! Swietnie Cie rozumiem i najlepiej wiem jak to jest zostawic rodzinny dom i wyjechac za granice :P Tym bardziej wielki szacun ze dalas rade :) nie jest latwo ale na pewno jest warto! Podoba mi sie styl w jakim prowadzisz bloga, chetnie bede Cie odwiedzala :) mozna follow-owac Twojego bloga?
    Kasia
    https://brbadventures.wordpress.com/

  3. Hmmm, sama Austria i zwyczaje tychże obywatelów chyba jeszcze nie odbiegają tak od naszych Polskich przyzwyczajeń ;) Sama po zakończeniu studiów chcę wyprowadzić się albo do Wiednia albo do Salzburga.

  4. Gratuluję Ci odwagi. Sama mieszkam za granicą już wiele lat i też za granicą studiowałam. Będe śledzić Twoje losy i trzymam kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *