Jak szukałam pracy w Londynie i co mnie tam spotkało

Jeśli zastanawiacie się czy wyjazd za granicę w celach zarobkowych może być przyjemny. Odpowiedź brzmi tak.

Po powrocie ze Szwajcarii  spędziłam rok na powtórnych przygotowaniach do matury. Przez całe liceum- humanistyczny profil, nie zwracałam większej uwagi na przedmioty ścisłe. Toteż gdy zdecydowałam w klasie maturalnej, że chcę iść na medycynę graniczyło to z cudem. Pierwsza matura wyszła bardzo słabo. Zdecydowałam, że poprawiam wyniki, później Szwajcaria i poprawka za rok . Wyszło jeszcze gorzej. Pojechałam do Szwajcarii z myślą żeby zarobić kupę forsy, tak żebym chociaż na medycynę niestacjonarną się dostała. Gdzieś tam na końcach załapałam się na Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w 2013 roku, ale na medycynę płatną. Swoją drogą wtedy się potwornie cieszyłam, a z drugiej strony ściskało mnie, że ze względu na czesne powinnam odmówić. Zdecydowałam, że wezmę to. Kasa z Szwajcarii styknie ledwo, muszę mieć więcej. Moja przyjaciółka porwała mnie na przygodę do Londynu.

kama

Obudziłam się o 3.00 rano w mojej pięknej wsi. Cała noc nieprzespana. Stres trzymał mnie straszny. Tata zawiózł mnie na lotnisko do Krakowa i po 8.00 dumnie, że wszystko ogarnęłam, siedziałam w samolocie. To był mój pierwszy raz ponad chmurami.

Nie wiem jakim cudem, ale kupiłam bilet z lotniska na Victoria Station w samym centrum Londynu i dojechałam. Mój angielski był KATASTROFĄ. Jeśli zastanawiasz się czy dałbyś sobie radę w Anglii z minimalną znajomością języka odpowiadam stanowczo: Yes! Moja przyjaciółka była w Londynie już od kilku dni i odebrała mnie i razem dotarłyśmy do mieszkania na Queens Park. Mieszkania? Do domu! To był cały dwupiętrowy dom , tylko dla nas, było cudownie.I choć spałyśmy pod firankami, a później w oknach nie było firanek i całe poranne przebieranie było niezłym show dla przechodniów na ulicy ( bo lokalizacja była w całkiem ruchliwym miejscu), to był największy luksus. Płaciłyśmy funtowskie  grosze za wynajem, a kto miał szczęście do takiego załatwiania interesów? Oczywiście moja przyjaciółka. Pierwszy promyk słońca.

      aliceho

 

sof

 Nazajutrz zaczęły się ostre poszukiwania pracy. Napisałam kaleczne CV,  wydrukowałam w małym pobliskim sklepie i pełznęłam do dosłownie każdej kawiarenki i  restauracji zostawiając ten ubogi dokument. Gdyby policzyć byłam pewnie w około  50 miejscach. Aż w końcu po 5 dniach dostałam posadę w włoskiej kawiarence  Marylebone. Umówiłam się przez telefon na pierwszy dzień pracy i poszłam. Ale zaraz, dokąd? Które z 50ciu kawiarenek się do mnie odezwało? Mój angielski był tragiczny dlatego nie zrozumiałam adresu. Pokierowałam się  intuicją. Jestem tam, wchodzę, uśmiechają się, to tu. Zostałam tam przez 1,5 miesiąca. Nauczyłam się wreszcie cokolwiek rozumieć po angielsku. Miałam moich trzech kumpli z Portugalii. Jeden stawał zawsze w mojej obronie, drugi kucharz śpiewał mi piosenki, trzeci kelner obdarowywał mnie prezentami, które okazało się później były rzeczami jego żony. Był nieźle świrnięty, ale lubiłam go. Nazywał mnie Piccolina. Była jeszcze zwariowana Maria z Kazachstanu na pozycji dishwasher. Była tam od lat, chyba tylko w tym miejscu znajdowała tolerancję od innych. Było super. Drugi promyk słońca.

caf

Moja przyjaciółka postanowiła zgarnąć mnie do siebe. Zrezygnowałam z jednej pracy, a znalazłam się w drugiej na kolejne 1,5 miesiąca. Mr Fisch and Chips. To tam nauczyłam się nazw ryb po angielsku i poznałam niezastąpionego KB z Nepalu. Szefowa była arcyniemiła, ale kto by się przejmował? Jestem w Londynie. Tu dzieją się cyrki. Ja też sobie mogę na nie pozwolić. Czułam się pewna siebie. Wyobrażacie sobie coś wspanialszego niż praca z przyjaciółką u boku?

fish ch

Moją trzecią praca już od drugiego dnia pobytu było cleanerstwo w Primarku. Nigdy nie awansowałam tak szybko i w ciągu kilku tygodni stałam się zastępcą supervisora na niedzielę. Z miotłą. A poczas godzin pracy czytałam National Geographic i grałam w simsy. Mówię Wam. Cyrk.

jas bla my sas

Wróciłam czując się silniejsza, pewniejsza siebie a przede wszystkim z groszem przy tyłku na studia. Za 3 tygodnie wyjechałam na studia do Wrocławia, które znów zdołały mnie tylko na chwilę zatrzymać…  Wszystko opiszę. Do usłyszenia!

 

One thought on “Jak szukałam pracy w Londynie i co mnie tam spotkało

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *